Jak często zdarza Ci się wpaść zupełnie przypadkiem na czających się zza węgła mundurowych, pragnących sprawdzić rzetelność twoich dokumentów. Ich obowiązkiem jest także sprawdzenie tego, czy kierowca jest przygotowany na ewentualność wypadku lub awarii pojazdu. W tej kwestii naszym obowiązkiem jest pokazanie, czy na stanie pojazdu, którym kierujemy znajduje się gaśnica i trójkąt ostrzegawczy. Wielu zapewne nawet nie wie gdzie się one znajdują i miałaby problemy z jednoznacznym wskazaniem ich lokalizacji. Jednak warto to wiedzieć, bo w razie pożaru lub bycia świadkiem wypadku należy niezwłocznie udzielić pomocy. Nasze życie może być również zagrożone w przypadku kiedy, przykładowo w czasie nocnej jazdy, nasz samochód odmówi posłuszeństwa na drodze szybkiego ruchu. Wówczas naszym obowiązkiem jest wyciągnąć i ustawić w bezpiecznej odległości kilku metrów trójkąt ostrzegawczy, aby w tył zatrzymanego auta nie wjechał inny kierowca. Oczywiście brak wyżej wymienionych elementów jest karalne. Dbaj zatem o swoje bezpieczeństwo i grubość portfela.

Pamiętaj! Jeśli z Twojego pojazdu korzystają osoby trzecie lub domownicy, postaw na skuteczny monitoring gps pojazdu. Dzięki takim rozwiązaniom masz pełny podgląd na to, z jaką prędkością poruszają się kierowcy Twojego pojazdu i czy przemieszczają się z dozwoloną prędkością.

Oczywistym jest fakt, że aktualnie oceniając samochód przed kupnem decydującym argumentem jest koszt jego eksploatacji. Silniki benzynowe, na ropę, czy z instalacją gazową dominują, każdy ma inne wady i zalety. Widząc tak wysokie ceny surowców napędowych szuka się na rynku rozwiązań alternatywnych. Jednym z takich jest możliwość zaprojektowania super wydajnego ogniwa galwanicznego, które energię napędową będzie czerpać z reakcji chemicznych, a dokładniej z wymiany elektronów miedzy dwoma różnoimiennymi jonami. Ogniwo takie, czy też jak zwie się je inaczej – bateria – ma bardzo obiecującą przyszłość. Wydatek na sole w ogniwie, klucz łączący dwa półogniwa i przekaźnik energii nie jest wielki, a zdecydowanie mniejszy niż wydobycie i transport ropy naftowej na świecie. Istnieje również, co ciekawe dzięki badaniom polskich chemików, szansa na zdobycie wielkiej energii poprzez sztuczną hydrolizę wody; rozkład tak ściśliwej cząsteczki może dać energię wystarczającą do napędzenia pojazdu mechanicznego. Być może te projekty, razem ze znanym już na rynku biopaliwem będą w stanie wyprzeć aktualne, bardzo drogie paliwa.

Posiadacze co bardziej sportowych aut od zawsze traktowali jako punkt honoru to, czy przypadkiem rywalizujący z nim znajomy nie wyprzedził go w walce o lepszy design auta. Wizualne dodatki przemieniły się w ostatniej dekadzie w olbrzymi i rozbudowany system rozbudowy zewnętrznej i wewnętrznej oryginalnych aut, sprawiając, że po większym tuningu nie da się nawet poznać z “czego to jest zrobione”. Na tę część składają się modyfikacje zewnętrzne; spoilery, groźnie wyglądające zderzaki, wloty powietrza w masce i na dachach, a nawet modyfikacje zawiasów drzwi, aby otwierały się jak w sportowych Lamborgini – do góry. Tuning wizualny części wewnętrznej składa się z reguły na wykończenie tapicerki, instalacji konsoli do gier, odtwarzaczy DVD w nagłówkach i potężnych systemów nagłośnień. Tuning to również pojęcie odnoszące się do modyfikacji mechanicznych części auta – renowacja i podkręcanie osiągów silnika, a nawet instalowanie butli z nadtlenkiem azotu, które zwiększają prędkość w czasie jazdy – wiedzą to amatorzy symulacji komputerowych jazdy lub filmów wyścigowych.

Poszczycić mogę się faktem, że jestem częścią pokolenia, która na własne oczy przeżyła przyspieszenie toku ewolucji – tak w skrócie można żartobliwie określić rozwój w tak w sumie mało znaczącej kwestii jaką są kluczyki samochodowe. Początkowo były wielkie i służyły do otwarcia jedynie drzwi kierowcy. Potem udoskonalono je o system centralny, otworzenie jednych drzwi otwierało całe auto. Kolejnym krokiem na drodze ewolucji kluczykowej było wprowadzenie pilotów centralnych – wiązka podczerwona wysyłała, po kliknięciu na przycisk pilota kluczyka, sygnał do odbiornika wewnątrz auta, co pozwalało na jego otwarcie z odległości kilku metrów. Klucze były wówczas mniej potrzebne i z myślą o zmniejszeniu ich gabarytów sprawiono, że chowały się wewnątrz pilota i otwierały na tej samej zasadzie jak popularne scyzoryki. Dziś praktykowane są auta bez stacyjek; posiadacze aut wyposażeni są w karty, które w bliskości z autem pozostawiają je otwarte i gotowe do rozruchu poprzez wciśnięcie przycisku ‘START’. Być może za kilka lat przy tak prężnej redukcji znaczenia kluczyków auta będą reagowały na nasz głos lub linie papilarne…

Widzę przed oczami scenę podjeżdżającej pod klub nocny limuzyny, opuszcza się zaciemniona szyba, zza której obwieszona sygnetami ręka podaje właścicielowi kopertę z pieniędzmi. Ciemne szyby mają złą sławę – sugerują, że na tylnim siedzeniu mamy coś do ukrycia. Mówię na tylnim, bowiem nie ma oficjalnego zabronienia przyciemniania szyb od strony pasażera, tak jak jest to w kwestii szyby przedniej i tylnej, oraz bocznych szyb od strony kierowcy; ich przyciemnienie może wpłynąć na bezpieczeństwo jazdy. Mimo gangsterskich skojarzeń muszę przyznać, że takie szyby są nawet praktyczne; nie trzeba utrzymywać porządku na tylnich siedzeniach i ma się ten komfort, że przewożąc osoby z tyłu mogą one czuć się swobodnie. Jednak ciemne szyby są trochę pokusą dla złodziei; mogą sugerować, że za tą szybą kryje się coś cennego i w efekcie nakłonić grabieżcę do wybicia jej i wyrządzenia nam szkody. Przyciemniane szyby pasują do sportowych aut, ale sądzę, że dziś ich pejoratywne skojarzenie wiąże się z faktem, że coraz większa ilość popisujących się podlotków jest z nimi identyfikowana.